I nie pojadę…

Myślałem że uda mi się przygotować auto na weekend i pojechać na ‚zawody’. Złośliwość rzeczy martwych lub jak kto woli prawo Murphiego kazało mi się poddać. Auto odbudowałem po ostatnim wydarzeniu, jednak podczas wymiany płynu hamulcowego łapa od serwa hamulca rozgięła się, a „naprawienie tego” opóźniło finalne składanie auta. Zostały drobiazgi, ale stwierdziłem, że nie chce ruszać w bój nieprzetestowanym ‚brzdącem’, a czasu na testy nie znajdę. Przy okazji uszkodzonej łapy wyszła kolejna usterka która była pośrednią przyczyną jej awarii. Mogę już powiedzieć, że w Saxo VTS rozkręciłem i poznałem dogłębnie prawie wszystko poza silnikiem ;) i lada moment będę mógł te auta serwisować :D