Archiwa tagu: Rajdy

Rajdy

Pożyczyłem od Pawła Hankiewicza :D

Pani pyta dzieci w klasie które z nich ogląda piłkę nożną. Zgłasza się cała klasa, tylko Jaś nie podnosi ręki… Pani lekko zdziwiona tym, że Jaś się wyłamuje, pyta:
– Jasiu a ty czemu się nie zgłaszasz?
– Bo ja oglądam rajdy!
– ale dlaczego? zobacz jasiu tu cała klasa jest za piłką, nawet ja…
– ale ja oglądam rajdy!-upiera się Jaś
– no dobrze, ale powiedz chociaż dlaczego?
– ponieważ mój tatuś ogląda rajdy, moja mamusia ogląda rajdy, mój brat ogląda rajdy… wiec i ja biorę z nich przykład i jestem wierny rajdom!
nauczycielka nieco zdziwiona, ale nie daje za wygraną i dalej próbuje przekonać Jasia, że jego wybór jest niewłaściwy:
– no ale Jasiu, nie zawsze warto brać przykład ze starszych… a co byś zrobił gdyby twój tata był menelem, mama lumpem , a brat pedałem?
– hmmm, no w tedy pewnie oglądałbym piłkę nożną…

Saxo bunt łożyska

Niedawno razem z Kubą wstawiliśmy skrzynię od Saxo 1.1. Wstawiona skrzynia nie ma szpery i jest dłuższa w przełożeniach, jeździ się dużo gorzej. Koło boksuje na zakrętach, auto słabiej się zbiera, przełożenia są mało zgrane, a na dodatek wczoraj strzeliło mi łożysko podpory w półosi…

Na szczęście półosie dzisiaj poleciały do specjalistów i może uda się wystartować w niedzielę w zawodach.

KJS X RALLY Mazowieckie Szutry 2010

Kolejna „szutrowa” impreza zaliczona. Coraz częściej prostuję nogę ;) co widać po wynikach, ale i jeszcze popełniam błędy. Wydaje mi się, że pamięć dzwona trochę uciekła choć były momenty w których nie potrzebnie odpuszczałem gaz. Impreza bardzo fajna i jestem zadowolony, że jechałem na początku ze względu na godzinę ukończenia imprezy. Współczuję trochę tym który zaliczali ostatni oes w ciemnościach, Wisła straszyła… mi przypomniała o sobie na tym odcinku. Miałem kontakt ze skarpą tuż przy Wiśle na rozpędzającej się prostej z lekkim prawym do lewego, odbiłem się i no no było ciekawie ;) szkoda, że karta pamięci w kamerze była już zapełniona z chęcią bym zanalizował co źle zrobiłem. Szacun dla Piotrka za czas jaki tam wykręcił i ogólnie za narzucone tempo, podoba mi się jego podejście (szczególnie, że jego prawe koło hmm „buntowało się i chodziło w swoje strony”).

Grzesiek pokazał, że jak się jedzie to do końca i nie ważne ze opona spadła z felgi, baa nawet felgi już prawie nie było, noga w podłogę i do mety (choć dwie taryfy na koncie były)! Jego ‚jump’ na Siekierkach przejdzie do historii czekam na video, pobił wszystkich w akrobacjach.

Michał chylę czoła za 17 pozycję, jak na osobę która o ile mi wiadomo nie praktykuje i jechała nie swoim autem świetny wynik, ale to zapewne dzięki pilotowi ;D

Ja czuję się jak zawodnik F1, z Adamem przegrałem o 0.03 sekundy! Zająłem 3 miejsce w klasie i 8 w generalce – to się nazywa walka! ;)

Trzy onboardy z odcinków:
SL1

SL2

SL5 (drugi czas w generalce)

Własny ‚warsztat’ samochodowy

Zbrojenia się ciąg dalszy, czyli nowy „warsztat” saxo. Trafiła mi się możliwość zakupienia garażu z prądem oraz kanałem w którym bezproblemowo mogę otworzyć z każdej strony drzwi samochodu (w poprzednim było mało miejsca). Powstaje więc warsztat – na razie na użytek prywatny ;) Sufit garażu wygląda na tyle solidnie, że będę mógł zmontować wyciągarkę i na zimę rozebrać silnik (będzie dużo czasu po operacji). W poprzednim garażu miałem wodę, ale nie było prądu, teraz mam prąd, ale nie mam wody (z tym sobie poradzę). Najbardziej cieszy mnie możliwość podłączenia elektrycznego klucza udarowego, koniec z kręceniem przy zmianie kół ;D

2 Runda Królewski Cup – Nowe Miasto nad Pilicą

Po prawie półtora miesięcznej przerwie udało się pojeździć autem w warunkach bardziej bojowych. 18 lipca odbyła się impreza organizowana przez AK-Królewski pod tytułem 2 Runda Królewski Cup. Próba była zlokalizowana w Nowym Mieście nad Pilicą, miała ok 5 km długości i jej przejazd zajął mi 5:43. Trasa była i szybka i techniczna. Lubię tego typu imprezy, uczę się nowych rzeczy, przede wszystkim toru jazdy na „szybszych partiach”. Tym razem po ostatnim dzwonie, bardziej chciałem pojeździć niż powalczyć – tak to sobie tłumaczyłem, bo chęć walki jest zawsze. Udało się przejechać imprezę bez większych przygód – tylko 3 bączki ;). Niestety auto wymaga trochę dopracowania, przeszkadzały mi za mocno i nierówno łapiące hamulce z tyłu, nie potrafiłem czasami opanować auta przy mocniejszych hamowaniach. Wysoka temperatura, prawie gotowała wodę i mocno podgrzewała olej, baa nawet wykipiał mi płyn hamulcowy ;)

W trakcie imprezy były trzy przejazdy z pomiarem czasu. Poza tym można było przez prawie 2 godziny trenować i upalać po tej samej trasie, w sumie niektórzy na trzaskali około 60km oesowych. Jak za cenę 100 zł wpisowego to rewelacyjna impreza treningowa, oby takich więcej!

Nowe Miasto nad Pilicą zawsze zaskakuje – tzn za każdym razem jak tam wybieramy się z Adamem to jest jakiś problem techniczny, tym razem dotyczył on Adama. Stare gumy odmówiły posłuszeństwa i rozwarstwiły się, a ponieważ nakrętka na szpilkę została „zjechana” nie można było zmienić koła, czyli Adam nie ryzykował upalania bo trzeba było jeszcze wrócić do Warszawy, zasiadał na moim prawym fotelu.

Onboard z przejazdu:

I nie pojadę…

Myślałem że uda mi się przygotować auto na weekend i pojechać na ‚zawody’. Złośliwość rzeczy martwych lub jak kto woli prawo Murphiego kazało mi się poddać. Auto odbudowałem po ostatnim wydarzeniu, jednak podczas wymiany płynu hamulcowego łapa od serwa hamulca rozgięła się, a „naprawienie tego” opóźniło finalne składanie auta. Zostały drobiazgi, ale stwierdziłem, że nie chce ruszać w bój nieprzetestowanym ‚brzdącem’, a czasu na testy nie znajdę. Przy okazji uszkodzonej łapy wyszła kolejna usterka która była pośrednią przyczyną jej awarii. Mogę już powiedzieć, że w Saxo VTS rozkręciłem i poznałem dogłębnie prawie wszystko poza silnikiem ;) i lada moment będę mógł te auta serwisować :D

29 Rajd Podlaski

Pierwszy start w ‚prawdziwym rajdzie’ zaprzyjaźnionej załogi nr 16 Antek/Paweł zajęli drugie miejsce w klasie, gratulacje za wynik i metę :)

Pojechałem pokibicować i wróciłem z wielkim gulem, że sam nie dałem się namówić na zrobienie licencji i start w 3 lidze. Super odcinki szutrowe w okolicach Białegostoku, o długości ok 30km są większym wyzwaniem od KJS’ów i początkiem zdobywania prawdziwego doświadczenia. Pora się szykować na nowe wyzwania…

Kilka zdjęć, z czasem pojawią się filmy wideo z tej imprezy.

38 Rajd Elmot, 4 Rajd Świdnicki 2010

Kolejna impreza zaliczona w roli kibica. Jestem pod ogromnym wrażeniem krajobrazu w którym się odbywa. Tereny są naprawdę przepiękne, a trasy wymagające. Cały wyjazd był kapitalny w okolicach rajdu wylądowaliśmy (ja, Adam, Krzysiek i Michał) w czwartek wieczorem. Miejsce noclegu które koledzy odwiedzają już od ponad 10 lat! jest kapitalne, samodzielny domek z piecykiem. Noce były chłodne wiec trzeba było palić (czasami nawet zaczadzić ;) ), ognisko kiełbaski piwko (rewelacyjne piwo PIAST!) i… wyżywienie (wliczone w spanie) po którym przybrałem jakieś 2 kg… było przepyszne. Byłem tam od czwartku wieczorem do niedzieli popołudnia, wracając czułem się jakbym był na tygodniowym urlopie. Mega udany wyjazd, głównie za sprawą kapitalnego towarzystwa, czyli w 200% zboczonych rajdowo mężczyzn. Panowie, dzięki za super spędzony czas!

W piątek ruszyliśmy (video) na odcinek testowy, który był zlokalizowany dosłownie przez „górkę”. Jestem pod wrażeniem tego jak chłopaki jeżdżą… długa prosta hamowanie do niewidocznego zakrętu z kostki… i tutaj widać kto ma jaja i gdzie zaczyna hamować… uuuu grubo było. Uświadamiam sobie ile to jeszcze oes-owych kilometrów przede mną… aby być pewnym za kierownicą. Podczas testów było widać ogromną różnice w autach oraz tego jak operują nimi kierowcy. Niestety najgorsze rokowania miała biała Astra nr 38 załoga Antonow/Jucewicz, padły słowa że ten samochód nie ukończy tego rajdu, widać było że auto jest nie do opanowania… i stało się, niestety wykrakaliśmy. Skutki były dramatyczne dla auta, szczęśliwe dla załogi, mieli wypadek (video)

Po testowym trafiliśmy na niby park serwisowy, zafascynowała mnie Fiesta S2000 Sołowowa, uświadomiłem sobie jak dobrze i fajnie byłoby być bogatym ;) Michał Sołowow jest dla mnie jednym z tych którzy poza robieniem dużych pieniędzy, potrafią dobrze z nich korzystać :) Szacunek za to, że mamy wspólną pasję. Miałem ochotę podejść do nich i pogadać, ale nie wypadało przeszkadzać podczas obiadu. Pomyślałem wtedy: to przerażające jak bardzo kosztowny jest ten sport i jak dużo zależy właśnie od ilości pieniędzy przeznaczanych na niego. Z drugiej strony bardzo mocno pobudza do działania i czasami wystarczy sam fakt brania udziału w nim – choć wiadomo rywalizacja czyni swoje…

Podczas rajdu udawało nam się płynnie przemieszczać pomiędzy odcinkami tak aby zobaczyć jak najwięcej. Czasami trafialiśmy na fajny zakręt, a czasami wiało nudą. Ciekawe zakręty to takie „3,4” lub te z ostrym do hamowaniem. Śledząc wyniki rajdu byłem pod ogromnym wrażeniem tego co wyprawiał Virnik, szkoda, że pod koniec drugiego dnia stracił wysoką pozycję z powodu awarii półosi… Ten kierowca miażdżył swoimi czasami konkurencję, jechał po swój życiowy czas… respekt za to. Zaskoczeniem dla mnie była jazda Michała Bębenka, jako amator sportu rajdowego wydawało mi się ze przejście z cztero-łapa na ośkę może być bardziej problematyczne, on zdeptał konkurencję! i co ciekawsze jeszcze nie ufa swojemu samochodowi w 100% (szczególnie tyłowi ;) ) – tak mówił podczas testów (video).

W następnym roku chcę pojechać te odcinki, oczywiście wg licencji będzie to prawdopodobnie przejazd bez pomiaru czasu ale… ehh nosi mnie :) jak o tym myślę. Kilometry kilometry kilometry…

Jeszcze o nowym przepisie czyli tzw. zakazie grzania opon (video). Najbardziej podoba mi się wykrzyknik podczas wyprzedzania rozumiem, że kierowca tego auta sam siebie ostrzega przed swoimi czynami bo goni jako ostatni czyli stwarza największe zagrożenie, nie widząc co ma przed wyprzedzającą kolumna… Moim zdaniem przepis zakazujący grzania opon jest bardzo dyskusyjny, choć wyznaczono „strefy do grzania opon”, czy są one wystarczające? Złapanie kilku topowych zawodników to polowanie na czarownice… Czytając skąd jest ten przepis, ponoć pewien Pan narobił w portki podczas sytuacji kiedy nagle po jego mało przemyślanym manewrze, wyprzedzał nic nie widząc, pojawił mu się samochód grzejący opony… Nigdzie nie ma takiego przepisu tylko u nas. Osobiście jestem przeciwny temu, wychodzę z założenia, że kierowca rajdowy i jego umiejętności pozwalają na bezpieczne grzanie opon. Moim zdaniem załączony film nie przedstawia zagrożenia. Muszę dodać, że organizatorzy sami przeginają i nie stosują się do zasad bezpieczeństwa.

Skoro mowa o organizatorach, wg relacji kolegów którzy mają dobry kontakt z właścicielami posesji któregoś razu jeden z zawodników staranował ich płot (betonowy), odbudowali go i od organizatora nie otrzymali NIC. Kolejna sprawa, organizator nigdy nie sprząta dróg po imprezie, a biorąc pod uwagę ile syfu wyciąga się w trakcie nie jest to normalne dla mieszkańców. Zdarzało się, że organizator zostawiał nawet taśmy na drogach. Śmietnik oraz szkody wyrządzone przez np. kibiców są pomijane przez organizatorów. Oby właśnie z tego powodu ktoś kiedyś nie powiedział definitywnie basta i Elmot znika z przepięknych regionów… regularnie co roku mieszkańcy tamtych okolic protestują przeciwko rajdowi, bo nic z tego nie maja… tylko szkody.

Poniżej garstka zdjęć które zrobiłem, niestety jest ich mało, ponieważ operowałem głównie kamerą i posiadam ok 270 klipów z przejazdów zawodników. Mam nadzieję, że znajdę czas aby je zmontować i wrzucić do sieci.