Uszkodzona kostka i perspektywa operacji…

W lutym 2009 roku miałem kontuzję. Amatorska kraksa na snowboardzie, błędna ocena lekarza, przedłużona rehabilitacja a na koniec dziura w kości. Pierwszy lekarz stwierdził że to zwyczajne zwichnięcie i nic nie zrobił – chciałem nogę w gips nie zlecił tego bo nie widział wskazań, choć ledwo chodziłem. Drugi skierował mnie na USG (które o dziwo nic nie wykazało – albo było niedokładnie zrobione) i leczył na zapalenie ścięgna Achillesa, trzeci po 6 miesiącach zrobił również USG i zgroza: blizny po zerwanych dwóch więzadłach, które tylko dzięki rehabilitacji (prywatnej) powoli wracały do swojej funkcji. Jednak ciągłe bóle i kuśtykanie spowodowało że wylądowałem na rezonansie (czwarty lekarz), efekty widać na zdjęciu, cholerna dziura w kości która totalnie wycięła mnie ze wszystkich moich ulubionych aktywności sportowych, od intensywnej jazdy na rowerze górskim po squasha, wspinaczkę itp, a które trzymały mnie w dobrej formie fizycznej jak i psychicznej (bez fantazjowania chodzi mi o lepszą koncentrację). Teraz z przerażeniem spoglądam na wagę. Miałem wyznaczony termin operacji na czerwiec 2010, którą lekarz ocenił na 2 godziny „pracy”: odcięcie kości aby dostać się do wnętrza, pobranie materiału z kolana do uzupełniania dziury i złączeniu całości, czyli „o rzesz… mać”. Odpuściłem pierwszy termin, gips przez 4-5 tygodni w samym środku lata bez możliwości poruszania się to koszmar, dodatkowo minimum 6-7 miesięcy rehabilitacji spowodowało, że przeniosłem termin. Teraz widzę zależność pogodową, pada deszcz: kuleje, świeci słońce: chodzę prawie normalnie. Z jednej strony chcę wrócić do „normalnych aktywności” z drugiej strony mam obawy co do kompetencji tych wszystkich lekarzy, bo co jak mi spieprzą nogę? Trzecia strona medalu, jeżeli tego nie zrobię może mi się pogorszyć (zniszczy się większa płaszczyzna nośna kostki).


5 myśli nt. „Uszkodzona kostka i perspektywa operacji…”

  1. Vivat NFZ, Vivat Polska służba zdrowia – k…a jego mać. Lutek jak chcesz to pożycze Ci coś z naszych magazynów służbowych… 3maj sie Druhu…

  2. Zaskoczę Ciebie, gdybym to robił przez NFZ to do dziś czekałbym na USG ;) a rezonans może by się udało zrobić pod koniec roku. Najgorsze jest to że wszystko robiłem w prywatnych placówkach. Dopiero jak trafiałem do rekomendowanych miejsc zajmujących się urazami „sportowców” diagnoza robiła się bardziej klarowna, ale i cena była wyższa… wydałem już dobrych kilka tysięcy na wszystko i jedyna pociecha, że operacja jest refundowana przez NFZ… bo prywatnie byłby koszt ok 10 tyś zł i realizowana przez lekarza ze „sportowego ośrodka” który mnie diagnozował. Choć on również przeraził mnie bo podczas ostatniej wizyty prezentował gdzie będzie mnie ciął itp etc TYLKO ŻE ROBIŁ TO NA ZŁEJ NODZE! WTF!!!

  3. Lutek, ty wiesz, że ja zajmę się Twoim samochodem jak będziesz dochodził w domu :)

    Po weselu idź na stół. Ja rodze w listopadzie, to w marcu/kwietniu lecimy na lodowiec!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *